A jednak brakuje mi trochę werwy i ochoty, by dokonywać kolejnych wpisów z godną mnie samego częstotliwością. Nie chcę zasłaniać się przejściowymi problemami technicznymi ze stroną, dlatego też zasłonię się przysłowiowym lenistwem.
Chciałem napisać o moim kolejnym piątkowym rekordzie (trzy tygodnie niepalenia), ale znudziło to już nawet mnie samego (to pisanie, a nie bicie rekordów). Dlatego też dziś nie napiszę o czymś, co mnie cieszy, lecz o czymś, co mnie irytuje.
Wczoraj oglądałem kolejny mecz Polaków, lecz zamiast następnej pięknej katastrofy było dwucyfrowo dla naszych. Starym zwyczajem otwierałem nowe piwo po każdej strzelonej bramce i dziś rano pojechałem do roboty bez samochodu, ale za to z autobusem.