Postanowiłem złamać żelazną (ostatnimi czasy) zasadę i opublikować kolejnego posta bez obowiązkowej dwutygodniowej przerwy. Związane jest to z tym, że trafił w moje ręce nowy M401 firmowany przez Mild i naprawdę nie mogę się powstrzymać (*) od napisania kilku słów o nim.