Dziesięć lat temu idąc przez miasto z irokezem na głowie musiałem liczyć się z dużym prawdopodobieństwem, że cielesna owej głowy nienaruszalność może zostać, hmm, naruszona. Ludzie się śmiali, quasi-ludzie wyszydzali, wiadomo "idzie wariat ulicą". Dziś młodzież nosi irokezy, może nie tak wykwintne jak ja dziesięć lat temu, ale jednak nosi i co? I nikt się nie śmieje, nikt nie wyszydza, nikt cielesnej nienaruszalność pokrytej irokezem głowy nawet nie myśli, hmm, naruszać.