Logowanie

Subskrybuje zawartość

o brakach

A jednak brakuje mi trochę werwy i ochoty, by dokonywać kolejnych wpisów z godną mnie samego częstotliwością. Nie chcę zasłaniać się przejściowymi problemami technicznymi ze stroną, dlatego też zasłonię się przysłowiowym lenistwem.

made in china

Chciałem napisać o moim kolejnym piątkowym rekordzie (trzy tygodnie niepalenia), ale znudziło to już nawet mnie samego (to pisanie, a nie bicie rekordów). Dlatego też dziś nie napiszę o czymś, co mnie cieszy, lecz o czymś, co mnie irytuje.

o starych zwyczajach

Wczoraj oglądałem kolejny mecz Polaków, lecz zamiast następnej pięknej katastrofy było dwucyfrowo dla naszych. Starym zwyczajem otwierałem nowe piwo po każdej strzelonej bramce i dziś rano pojechałem do roboty bez samochodu, ale za to z autobusem.

o magii zapomnienia

Stała się rzecz niebywała - zapomniałem wziąć e-papierosa do pracy. Sam nie wiem jak to się stało. Nie wychodziłem w zbytnim pośpiechu, w nocy się wyspałem, a pomimo tego zapomniałem. I co? I nic.

o klęskach

Wczoraj oglądałem mecz. Mecz jak mecz, chciałoby się powiedzieć, ale chcieć nie zawsze znaczy móc. Bo to był mecz katastrofa, mecz tragedia, mecz rozsiewający traumę i defetyzm, mecz rozpaczy, mecz o twarzy Doogie Howsera, mecz o którym chciałbym dziś zapomnieć, ale jakoś nie mogę.

podkręcamy rekordzik

Właśnie minęły dwa tygodnie odkąd nie zapaliłem analogowego papierosa, co bez wątpienia jest rekordem wszechczasów.

evo drugie starcie

Pierwszy prawdziwy dzień użytkowania Intellicig EVOlution praktycznie za mną. Trochę skwasiłem, bo kupiłem startera z krótszą baterią (ATOM) - na stronie sklepu w którym kupowałem zawiódł niestety opis produktu. Nieistotne.

intellicig evolution

Trochę nie pisałem, a trochę się wydarzyło.
Przyszły liquidy i glikol, ale jakoś nie mam dziś melodii na opisywanie tych specyfików.
Przyszedł również wreszcie mój Intellicig EVOlution.

rekord

Minął pierwszy tydzień niepalenia(*).

o nieśmiałości

Miewam lekkie opory do palenia e-papierosa w miejscach publicznych, co sprawia że nie przepadam za czekaniem na kogokolwiek/cokolwiek. J. załatwiała dziś jakieś sprawy na mieście, a ja robiłem za szofera. Sporo czekałem i niespecjalnie mi się to podobało - pojawił się odwieczny problem z brakiem usprawiedliwienia dla bezsensownego stania na ulicy.

A w tak zwanym międzyczasie czekam na słabsze płyny - przesyłka powinna już dotrzeć niebawem.