o starych zwyczajach
Wczoraj oglądałem kolejny mecz Polaków, lecz zamiast następnej pięknej katastrofy było dwucyfrowo dla naszych. Starym zwyczajem otwierałem nowe piwo po każdej strzelonej bramce i dziś rano pojechałem do roboty bez samochodu, ale za to z autobusem.
Do dnia, gdy Polska wygra z kimś wyżej, niż wczorajsze 10:0 z San Marino, zawieszam testy na picie piwa z jednoczesnym paleniem e-papierosów. Ostateczny wniosek, jaki wynika z dotychczasowych badań, jest następujący: kaca naprawdę nie ma.

