o zmysłach
Dziś parę słów o magii zmysłów, a konkretnie o magii smaków liquidowych, które zdarzyło mi się próbować do tej pory. Lećmy więc:
Regular (MED) Farsee - standardowy smak Farsee o średniej zawartości nikotyny. Faworyt mojej faworyty (mam nadzieję, że J. tego czytać nie będzie ;) Dla mnie do codziennego palenia również w sam raz. Cóż tu więcej można napisać - smak jak smak.
Peach (LOW) Farsee - smak brzoskwinki który, jak sama nazwa wskazuje, przebija z Peach, jest dla mnie całkiem miłym urozmaiceniem liquidu Regular. Aby uzupełnić obraz sytuacji muszę dodać, że J. ów smaczek zupełnie nie podchodzi. A poza tym, cóż - smak jak smak.
Cigar (MED) Farsee - totalna porażka. Jak sama nazwa wskazuje, jest to liquid o smaku cygara i smakuje jak... cygaro? Generalnie nie polecam, paląc liquid cigar miałem wrażenie, że spala mi się atomizer.
Coffe (LOW) Farsee - ten liquid wymaga ode mnie lekkiej zmiany nastawienia kubków smakowych. Słodkawy i ciężki, ale zapewnia w miarę przyjemne doznania. Wersja low pozbawiona jest niestety jakiegokolwiek kopa w płuca. A poza tym wszystkim - smak jak smak.
No i to by było na tyle jeśli chodzi o liquidy, które skraplałem do tej pory. Właśnie otwieram paczkę z nowymi smakami - jak się już napalę, to postaram się sklecić kolejny przegląd.
PS. A co nowego w życiu prywatnym? A w życiu prywatnym to j. kompletnie przestaje odczuwać jakikolwiek pociąg do nikotyny i ostentacyjnie nie zabiera swojego dse901 do pracy, do knajpy i do każdego miejsca, gdzie się we własnej osobie udaje.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

